Najczęstsze błędy w planowaniu zakupów – sprawdź, czy popełniasz któryś z nich
Lista zakupów miała ułatwić Ci życie. Miała sprawić, że wejdziesz do sklepu, kupisz to, czego potrzebujesz, i wrócisz do domu bez zastanawiania się po drodze: „Co ja jeszcze miałam kupić?”
A jednak czasami wracasz z zakupów i okazuje się, że nie kupiłaś tego, po co właściwie przyszłaś.
Za to w siatkach znalazło się kilka rzeczy, których wcale nie planowałaś.
Jeśli znasz ten scenariusz, chcę Ci od razu powiedzieć jedną rzecz: to nie znaczy, że źle sobie radzisz z organizacją zakupów.
Być może problemem nie jest brak listy, tylko kilka drobnych błędów, które popełniasz przy jej planowaniu.
Mam dla Ciebie bardzo dobrą wiadomość – nie musisz tworzyć bardziej skomplikowanej listy. Wystarczy, że zauważysz kilka rzeczy, które możesz zrobić trochę inaczej.
Dlaczego mimo listy zakupów nadal czegoś brakuje?
Wyobraź sobie zwykły wtorek.
Rano przygotowujesz dzieciom śniadanie, szykujesz się do pracy, ogarniasz dom i nagle zauważasz, że kończy się mleko.
Myślisz:
„Dopiszę do listy później.”
Tylko że później trzeba odebrać dziecko, zrobić obiad, odpisać na wiadomość i załatwić jeszcze kilka innych rzeczy.
O mleku przypominasz sobie dopiero w sklepie.
Albo co gorsza – już po powrocie do domu.
I pewnie sama dobrze wiesz, jak to wtedy wygląda.
Wracasz z zakupami, rozpakowujesz torby i nagle:
„No nie… przecież miałam kupić mleko!”
To nie musi oznaczać, że jesteś nieuważna.
Po prostu przy całym tym, co masz na głowie, trudno pamiętać o każdym produkcie, który właśnie zaczyna się kończyć.
Dlatego sama lista zakupów nie zawsze wystarcza.
Lista musi jeszcze odpowiadać temu, czego naprawdę potrzebujesz.
Błąd 1. Tworzysz listę dopiero tuż przed wyjściem do sklepu
Znasz ten moment?
Masz 15 minut przed wyjściem. Otwierasz telefon i próbujesz przypomnieć sobie, czego właściwie brakuje w domu.
„Mleko… chyba jest.”
„Jajka? Chyba zostały trzy.”
„Chleb trzeba kupić.”
„A coś na obiad…?”
I właśnie wtedy najłatwiej o pominięcie ważnego produktu.
Nie dlatego, że jesteś nieuważna.
Po prostu próbujesz w kilka minut odtworzyć z pamięci stan całego domu.
A przecież masz jeszcze mnóstwo innych rzeczy do zrobienia.
Co możesz zrobić zamiast tego?
Dodawaj produkty wtedy, kiedy zauważasz, że zaczynają się kończyć.
Otwierasz szafkę i widzisz ostatnią paczkę ryżu?
Dodaj ryż.
Otwierasz lodówkę i widzisz ostatni jogurt?
Dodaj jogurty.
Zauważasz, że zostało Ci niewiele płynu do prania?
Dopisujesz go od razu.
Dzięki temu nie musisz później zastanawiać się nad wszystkim naraz.
Twoja lista powstaje przy okazji codziennego życia, a nie pięć minut przed wyjściem do sklepu.
Błąd 2. Wpisujesz na listę coś, czego tak naprawdę nie potrzebujesz
Nie wszystko, co przychodzi Ci do głowy podczas planowania zakupów, musi od razu trafić na listę.
Załóżmy, że przypominasz sobie o nowym sosie, który ostatnio widziałaś w reklamie.
Myślisz:
„Może spróbuję.”
Dopisujesz go.
W sklepie widzisz jeszcze nowe płatki śniadaniowe.
„Dzieci pewnie będą chciały spróbować.”
I kolejny produkt ląduje w koszyku.
Czy zrobiłaś coś złego?
Oczywiście, że nie.
Możesz przecież czasami kupić coś dla przyjemności albo po prostu mieć ochotę spróbować czegoś nowego.
Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy lista potrzeb zaczyna zamieniać się w listę wszystkiego, co chciałabyś mieć.
Zatrzymaj się na chwilę przed dodaniem produktu
Zadaj sobie jedno proste pytanie:
„Po co chcę to kupić?”
Jeżeli odpowiedź brzmi:
„Bo może się przydać”,
„Bo wygląda ciekawie”,
„Bo chciałabym spróbować”,
możesz na chwilę zostawić ten produkt poza listą.
Nie oznacza to, że nigdy go nie kupisz.
Po prostu dajesz sobie chwilę na spokojną decyzję.
I to właśnie jest różnica między kupowaniem z rozpędu a świadomym wyborem.
Błąd 3. Nie sprawdzasz, co już masz w domu
To bardzo łatwy błąd.
Pamiętasz, że kończy Ci się makaron.
W sklepie kupujesz dwie paczki.
Po kilku dniach podczas porządkowania szafki okazuje się, że za puszkami i kaszą stały jeszcze trzy paczki.
Brzmi znajomo?
Podobnie może być z:
- mąką,
- cukrem,
- ryżem,
- kaszą,
- konserwami,
- środkami czystości,
- papierem toaletowym,
- kosmetykami.
Czasami nie kupujesz czegoś dlatego, że tego potrzebujesz.
Kupujesz, bo nie pamiętasz, czy już to masz.
Nie musisz robić pełnego remanentu domu
Spokojnie.
Nie chodzi o to, żeby przed każdym wyjściem do sklepu sprawdzać każdą półkę, szufladę i szafkę.
Możesz przyjąć prostą zasadę:
„Jeśli otwieram ostatnie opakowanie – dodaję produkt do listy.”
Otwierasz ostatnią paczkę ryżu?
Dopisujesz ryż.
Kończy się kawa?
Dopisujesz kawę.
Zaczynasz ostatnią rolkę papieru?
Wiesz, co zrobić.
To naprawdę wystarczy, żeby znacznie rzadziej kupować coś tylko dlatego, że nie pamiętasz, czy masz to w domu.
Błąd 4. Planujesz zakupy bez uwzględnienia najbliższych dni
Lista zakupów powinna odpowiadać nie tylko temu, czego brakuje dzisiaj.
Warto czasami spojrzeć kilka dni do przodu.
Wyobraź sobie, że w środę robisz zakupy.
Masz w głowie tylko środowy obiad.
Nie zastanawiasz się jeszcze nad czwartkiem i piątkiem.
A w czwartek dzieci wracają wcześniej ze szkoły.
W piątek masz więcej obowiązków i wiesz, że nie będziesz miała czasu na długie gotowanie.
I nagle okazuje się, że znowu trzeba jechać do sklepu.
Zamiast pytać tylko:
„Czego mi teraz brakuje?”
spróbuj czasami zapytać:
„Czego będę potrzebowała w najbliższych dniach?”
Jeżeli wiesz, że w czwartek przygotujesz spaghetti, sprawdź wcześniej, czy masz makaron, mięso, pomidory i pozostałe składniki.
Jeżeli w piątek nie będziesz miała czasu na gotowanie, zaplanuj coś prostego i kup potrzebne produkty wcześniej.
Nie musisz od razu tworzyć perfekcyjnego jadłospisu na siedem dni.
Chodzi tylko o to, żeby Twoje zakupy uwzględniały życie, które naprawdę Cię czeka.
Błąd 5. Twoja lista jest zbyt ogólna
Wpisujesz:
„Warzywa”
i wydaje Ci się, że wszystko jest jasne.
Do czasu, aż stajesz w sklepie.
Nagle zaczynasz się zastanawiać:
„Co właściwie miałam kupić?”
Marchewkę?
Paprykę?
Ogórki?
Pomidory?
Brokuły?
Podobnie z hasłem:
„Nabiał”.
Czyli co?
Mleko, jogurt, ser, śmietana?
Im bardziej ogólna lista, tym więcej decyzji musisz podejmować już w sklepie.
A przecież właśnie po to tworzysz listę – żeby sobie tych decyzji oszczędzić.
Spróbuj pisać konkretniej
Zamiast:
Warzywa
napisz:
Pomidory, ogórki, papryka, marchewka
Zamiast:
Nabiał
napisz:
Mleko, jogurt naturalny, ser żółty
Nie chodzi o tworzenie rozbudowanych opisów.
Chodzi o to, żeby po wejściu do sklepu nie musieć ponownie zastanawiać się, co miałaś na myśli.
Błąd 6. Nie aktualizujesz listy
Lista zakupów żyje.
Twoje potrzeby również się zmieniają.
To, co było potrzebne w poniedziałek, niekoniecznie będzie potrzebne w czwartek.
Wyobraź sobie, że masz na liście:
- mleko,
- jajka,
- ser,
- jogurty,
- makaron.
We wtorek kupiłaś mleko przy okazji małych zakupów.
Ale nie usunęłaś go z listy.
W sobotę znowu kupujesz mleko.
Nie dlatego, że go potrzebujesz.
Po prostu lista nie została zaktualizowana.
Twoja lista powinna nadążać za Tobą
Jeżeli produkt został kupiony wcześniej – usuń go.
Jeżeli przestał być potrzebny – usuń go.
Jeżeli przypomniałaś sobie o czymś nowym – dodaj to.
Dzięki temu lista pokazuje Twoje aktualne potrzeby, a nie to, czego potrzebowałaś kilka dni temu.
Błąd 7. Wszystkie produkty traktujesz tak samo
Na jednej liście mogą znaleźć się bardzo różne rzeczy.
Chleb, który naprawdę jest potrzebny na jutro.
Płyn do naczyń, którego zostało bardzo mało.
Czekolada, na którą masz ochotę.
Nowy produkt, którego chciałabyś spróbować.
Wszystkie znajdują się jednak na tej samej liście.
I właśnie dlatego czasami trudno zdecydować, co jest naprawdę potrzebne, a co po prostu chciałabyś kupić.
Zadaj sobie jedno pytanie
Przy każdym produkcie możesz pomyśleć:
„Czy to jest potrzeba, czy po prostu mam ochotę to kupić?”
Jeżeli potrzebujesz chleba – odpowiedź jest oczywista.
Jeżeli chcesz spróbować nowych ciastek – też dobrze.
Możesz je kupić.
Ale kiedy zauważasz różnicę między tymi dwiema sytuacjami, to Ty podejmujesz decyzję.
Nie promocja.
Nie kolorowe opakowanie.
Nie produkt ustawiony przy kasie.
Ty.
Jak sprawdzić, czy dobrze zaplanowałaś zakupy?
Zanim wyjdziesz z domu, poświęć chwilę na krótkie spojrzenie na listę.
Nie musisz jej analizować przez pół godziny.
Wystarczy pięć prostych pytań.
1. Czy wiem, czego naprawdę mi brakuje?
Jeżeli nie – zajrzyj do najważniejszych szafek i lodówki.
2. Czy wiem, po co kupuję każdy produkt?
Nie musisz mieć wielkiego uzasadnienia.
Wystarczy, że wiesz, do czego go wykorzystasz.
3. Czy sprawdziłam, co już mam?
Szczególnie w przypadku produktów, które często kupujesz na zapas.
4. Czy pomyślałam o najbliższych dniach?
Co będziesz gotować?
Czy czeka Cię bardziej intensywny dzień?
Czy dzieci mają jakieś dodatkowe zajęcia?
Czy weekend będzie wyglądał inaczej niż zwykle?
5. Czy moja lista jest nadal aktualna?
Usuń to, co już kupiłaś.
Usuń to, czego już nie potrzebujesz.
Dodaj to, o czym właśnie sobie przypomniałaś.
Prosta checklista przed zakupami
Jeśli chcesz, możesz skorzystać z tej krótkiej listy:
Nie musisz robić tego idealnie.
Naprawdę.
Jeśli dzisiaj uda Ci się zastosować tylko jedną z tych zasad, już będzie to krok w dobrą stronę.
Nie potrzebujesz idealnej listy zakupów
Wiesz co?
Planowanie zakupów nie musi być kolejnym zadaniem, które musisz wykonywać perfekcyjnie.
Nie musisz tworzyć idealnej listy.
Nie musisz przewidywać wszystkiego.
I nie musisz mieć zawsze wszystkiego pod kontrolą.
Twoja lista ma po prostu trochę odciążyć Ci głowę.
Ma przypomnieć Ci o mleku, kiedy zauważysz, że się kończy.
Ma pomóc Ci pamiętać o produktach potrzebnych do obiadu.
Ma sprawić, że nie będziesz musiała podczas zakupów zastanawiać się, czy w domu została jeszcze mąka.
I przede wszystkim ma pomóc Ci kupować to, czego naprawdę potrzebujesz.
Dlatego następnym razem, zanim wyjdziesz na zakupy, nie pytaj tylko:
„Co mam kupić?”
Spróbuj zapytać:
„Czego naprawdę potrzebuję i co sprawi, że przez najbliższe dni nie będę musiała znowu jechać do sklepu?”
Może się okazać, że właśnie ta jedna zmiana sprawi, że Twoje zakupy staną się trochę prostsze.
A przecież właśnie o to chodzi.
Żeby lista zakupów pomagała Ci w codziennym życiu, a nie dokładała kolejnego obowiązku.
Planuj. Kupuj świadomie. Żyj spokojnie.






